O autorze
odwiedzin: kontakt:ane_ko@wp.pl
sobota, 28 września 2013

Bardzo smaczne placuszki. Podajemy koniecznie z ulubionym sosem, dipem lub ketchupem. Znikały wprost z patelni tak szybko, że nie nadążyłam z liczeniem, ale myślę, że wyszło ich około 20 sztuk :)

w zaciszu mojej kuchni

Składniki:

  • około 600 g dyni (waga po obraniu)
  • 150 g żółtego sera
  • 1 cebula
  • 1 duży ząbek czosnku
  • pęczek natki pietruszki
  • 2 jajka
  • 6 łyżek mąki
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki imbiru
  • duża szczypta pieprzu chili cayenne
  • szczypta pieprzu
  • olej do smażenia

Dynię, żółty ser i marchew zetrzeć na tarce o dużych oczkach a cebulę, czosnek i natkę pietruszki drobno posiekać (ja posiekałam wszystko w malakserze). Następnie dodać jajka, mąkę oraz przyprawy, wymieszać łyżką na jednolitą masę.

Na patelni rozgrzać niewielką ilość oleju. Nakładać małe porcje ciasta, które formować w okrągły, niezbyt gruby placuszek. 1 łyżka ciasta = 1 placuszek. Smażyć na rumiano z obydwu stron.

Mąż i ja zjedliśmy z sosem czosnkowym, Syn z ketchupem a Córka odmówiła współpracy ;)

 w zaciszu mojej kuchni   w zaciszu mojej kuchni

w zaciszu mojej kuchni

Ogromne bogactwo kryją w sobie nasiona dyni. Każde z nich to istny skarb substancji biologicznych. W 45% składają się z wysokowartościowych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, niezbędnych do oddychania komórkowego, budowy ścian komórkowych, transportu cholesterolu, czynności gruczołów, dla skóry i błon śluzowych. Pestki dyni wspierają bezpośrednio witaminę D w procesie przemiany wapniowej, pomagają w przetworzeniu zawartych w dyni karotenów w cenną witaminę A. Nasiona dyni zawierają poza tym mnóstwo kwasów nukleinowych, które odmładzają i naprawiają komórki organizmu, zapewniają ich zdrowszy wzrost.

Lecznicze właściwości dyni:
- wzmacnia układ odpornościowy
- pobudza trawienie i odtruwa jelita
- zaopatruje organizm w witaminę D
- pomaga zredukować tkankę tłuszczową
- obniża poziom tłuszczów we krwi, odciąża trzustkę
- wzmacnia osłonki włókien nerwowych, działa uspokajająco
- działa moczopędnie, pomaga w dolegliwościach nerek i gruczołu krokowego 

w zaciszu mojej kuchni

Serdecznie polecam do podjadania. Można też posypać wierzch bułek lub chleba :)

Pestki oddzielić od miąższu i dokładnie umyć pod bieżącą wodą. Rozłożyć na papierze, zostawić do wyschnięcia. Następnie zdjąć z pestek zewnętrzną warstwę (łuskę) i ponownie rozłożyć na papierze, zostawić do wysuszenia.

Wysuszone pestki przełożyć do papierowej torebki lub wiklinowego koszyczka.

piątek, 27 września 2013

Niezwykle puszysty i mięciutki bułko-chlebek. Na prawdę ciężko się od niego oderwać. Fakt, że ze spaceru z dziećmi wróciłam bardzo głodna, ale dawno już nie zjadłam tyle chleba na jeden raz ;) Bardzo mnie korciło, żeby zrezygnować ze skórki cytrynowej, ale na szczęście zdołałam się powstrzymać i nie żałuję. Nie jest ona mocno wyczuwalna a nadaje fajny, ciekawy posmak. Ciasto bardzo przyjemne w wyrabianiu, niezbyt klejące. Można uformować w małe bułeczki lub w dowolne kształty, z ciastem fajnie się pracuje. Polecam :)

w zaciszu mojej kuchni

Inspiracją był przepis z bloga MojeTwojePrzetwory, podaję lekko zmodyfikowaną wersję.

Składniki:

  • 1 szklanka puree z dyni (250 g surowej dyni - waga po obraniu)
  • 3 i 1/2 szklanki mąki pszennej (500 g), dałam 300 g mąki pszennej i 200 g mąki orkiszowej z pełnego ziarna
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 1/2 szklanki ciepłego mleka (125 ml)
  • 15 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki cukru
  • 30 g masła, roztopionego
  • 1/4 łyżeczki skórki cytrynowej (skórka starta na małych oczkach z połowy małej cytryny)

dodatkowo:

  • 20 g masła, roztopionego (do wysmarowania formy i wierzchu bochenka)
  • otręby pszenne do wysypania formy

Jeżeli nie mamy puree z dyni w zapasach, to najlepiej zacząć przygotowanie od niego właśnie, żeby zdążyło trochę przestygnąć. Dla mnie najprostszym i najszybszym sposobem jest ugotowanie pokrojonej w kostkę dyni na parze (około 15 minut) a następnie dokładne rozgniecenie widelcem. Można także ugotować w rondlu z małą ilością wody lub upiec w piekarniku.

Mąkę przesiać przez sito, dodać sól, wymieszać. Na środku zrobić dołek, do którego wlać ciepłe mleko, pokruszyć drożdże oraz dodać cukier. Zawartość dołka delikatnie wymieszać, wierzch posypać odrobiną mąki. Odstawić na około 15 minut, aż drożdże 'ruszą' a zaczyn wyrośnie.

Następnie dodać przestudzone puree z dyni i skórkę cytrynową, wymieszać łyżką. Ciasto przełożyć na blat, wyrabiać aż będzie gładkie, miękkie i elastyczne (około 5-10 minut). Na koniec uformować w kulę, przełożyć do czystej miski. Odstawić pod przykryciem na około 1-1,5 godziny do wyrośnięcia (powinno co najmniej podwoić swoją objętość).

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na blat, krótko wyrobić. Przełożyć do keksówki (u mnie o wymiarach 9x27 cm) wysmarowanej masłem i wysypanej otrębami. Odłożyć pod przykryciem do ponownego wyrośnięcia (na około 30-45 minut).

Przed pieczeniem wierzch bochenka posmarować delikatnie masłem. Piec w temperaturze 200 stopni przez około 30 minut.

w zaciszu mojej kuchni

środa, 25 września 2013

Zapachniało już bardzo jesiennie w mojej kuchni. Tak byliśmy spragnieni takich typowo jesiennych aromatów cynamonowo-piernikowych, że większa część tej drożdżówki zniknęła jeszcze gorąca, tuż po wyjęciu z piekarnika. Ciasto mięciutkie w środku, z chrupiącą, słodką skorupką na zewnątrz, cudowne po prostu. Najsmaczniejsze w dniu pieczenia, obłędne jeszcze ciepłe. Polecam serdecznie :)

w zaciszu mojej kuchni

Inspiracją był przepis Dorotuś, podaję dosyć mocno zmodyfikowaną wersję.

Składniki na ciasto:

  • 3/4 szklanki puree z dyni (około 200 g surowej dyni - waga po obraniu)
  • 1 łyżka masła, roztopionego
  • 1/3 szklanki letniego mleka
  • 1/4 szklanki letniej wody
  • 1 duże jajko
  • 3 i 1/4 - 3 i 2/3 szklanki mąki pszennej (450-500 g)
  • 7 g drożdży suchych lub 14 g drożdży świeżych*
  • 1/2 szklanki brązowego cukru (90 g)
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki imbiru
  • 1/4 łyżeczki kardamonu

Jeżeli nie mamy puree z dyni w zapasach, to najlepiej zacząć przygotowanie od niego właśnie, żeby zdążyło trochę przestygnąć. Dla mnie najprostszym i najszybszym sposobem jest ugotowanie pokrojonej w kostkę dyni na parze (około 15 minut) a następnie dokładne rozgniecenie widelcem. Można także ugotować w rondlu z małą ilością wody lub upiec w piekarniku.

W jednej misce połączyć ze sobą roztopione masło, mleko, wodę oraz jajko. Do drugiej miski przesiać mąkę, dodać suche drożdże, cukier, sól oraz przyprawy. Dokładnie wymieszać. Następnie wlać mokre składniki oraz dodać przestudzone puree z dyni, wymieszać łyżką. Ciasto wyłożyć na blat i wyrobić gładkie i jednolite ciasto. Mąki na początek wsypać 450 g. Gdyby ciasto mocno się kleiło, podczas wyrabiania stopniowo dosypywać mąki. Nie za dużo, ciasto może być lekko lepiące.

Wyrobione ciasto przełożyć do czystej miski. Odstawić pod przykryciem do wyrośnięcia na około 1-1,5 godziny (powinno co najmniej podwoić swoją objętość).

  w zaciszu mojej kuchni   w zaciszu mojej kuchni

Składniki na nadzienie:

  • 50 g masła, roztopionego
  • 1/2 szklanki cukru (90 g)
  • 1 czubata łyżeczka cynamonu
  • 1 czubata łyżeczka przyprawy do piernika

Wyrośnięte ciasto przełożyć na podsypany mąką blat. Rozwałkować na prostokąt o wymiarach 30x50 cm. Na wierzchu równomiernie rozsmarować roztopione masło oraz posypać cukrem wymieszanym z cynamonem i przyprawą do piernika. Zwinąć w rulon zaczynając od dłuższego boku. Następnie pokroić ostrym nożem na 14-15 części.

Spiralki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (u mnie tortownica o średnicy 26 cm). Mogą się stykać ze sobą. Odstawić pod przykryciem do napuszenia na około 30-45 minut.

Piec w temperaturze 180 stopni przez około 30 minut.

* Jeżeli użyjemy świeżych drożdży, trzeba najpierw zrobić rozczyn. Do letniego mleka pokruszyć drożdże i dodać 1 łyżkę cukru, poczekać aż zaczyn wyrośnie. Następnie postępować dalej według przepisu, pomijając już mleko w mokrych składnikach i umniejszając ilość cukru o 1 łyżkę.

w zaciszu mojej kuchni

wtorek, 24 września 2013

Chyba najprostszy i najszybszy sposób na zamknięcie tych owoców w słoiczkach. Przy okazji otrzymujemy również pyszny produkt uboczny jakim jest słodki syrop śliwkowy :)

w zaciszu mojej kuchni

Składniki:

  • śliwki (ile wejdzie do słoiczka)
  • cukier (2-4 łyżek na słoik)

Umyte i wypestkowane połówki śliwek ułożyć dosyć ciasno w wyparzonych słoiczkach. Zasypać cukrem. Ilość cukru zależy od wielkości słoiczków i słodkości śliwek. Ja przy bardzo słodkich śliwkach i dosyć dużych słoiczkach (o pojemności 700 ml) wsypałam po 3 łyżki cukru. Potrząsnąć trochę słoiczkiem na boki, żeby cukier zaspał wszystkie śliwki.

Pasteryzować około 15-20 minut (większe słoiczki 20 minut). Następnie gorące słoiki odwrócić do góry dnem, zostawić pod przykryciem (np. pod ręcznikiem lub kocem) do całkowitego wystudzenia.

w zaciszu mojej kuchni

w zaciszu mojej kuchni

poniedziałek, 23 września 2013

Ostatnio najczęściej pojawiająca się w naszym domu z drobnymi modyfikacjami dodatków :)

w zaciszu mojej kuchni

Składniki:

  • 1 i 2/3 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej (200 g)
  • 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej (350 g)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 i 1/2 szklanki ciepłej wody (375 ml)
  • 25 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 3 łyżki oliwy z oliwek + 1/2 łyżeczki do wysmarowania miski

Obydwie mąki przesiać przez sito, dodać sól, wymieszać. Na środku zrobić dołek, do którego wlać 1/2 szklanki ciepłej wody, pokruszyć drożdże i dodać cukier. Zawartość dołka delikatnie wymieszać, wierzch można posypać odrobiną mąki. Odstawić na 15-20 minut, aż drożdże 'ruszą' a zaczyn wyrośnie.

Następnie dodać resztę ciepłej wody oraz oliwę, wymieszać łyżką. Ciasto przełożyć na blat, wyrabiać aż będzie gładkie i elastyczne (około 5-10 minut). Jeżeli ciasto będzie się kleiło, można delikatnie podsypać blat mąką. Wyrobione ciasto przełożyć do czystej, delikatnie wysmarowanej oliwą miski. Odstawić pod przykryciem na 1-1,5 godziny do wyrośnięcia (powinno co najmniej podwoić objętość).

Dodatki:

  • sos pomidorowy, ja użyłam ketchupu z cukinii: 6 łyżek ketchupu wymieszać z przyprawami: 1/2 łyżeczki przyprawy do pizzy + 1/4 łyżeczki bazylii + 3/4 łyżeczki oregano
  • 200 g sera żółtego, startego na tarce o dużych oczkach, u mnie mozzarella
  • 1/2 cebuli, pokrojonej w piórka
  • 1 pomidor, pokrojony w plastry
  • 1 mała, wąska cukinia, pokrojona w plastry
  • sos czosnkowy

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na papier do pieczenia przycięty na wielkość blachy, rozwałkować na dowolny kształt. U mnie w prostokąt na kształt blaszki z piekarnika o wymiarach 30x35 cm, ale można zrobić 2-3 mniejsze pizze na kształt koła. Brzegi można uformować odrobinę wyższe. Gdyby ciasto kleiło się do wałka, wałek oprószyć delikatnie mąką. Ciasto wraz z papierem przełożyć na blachę. Następnie równomiernie rozsmarować sos pomidorowy i rozłożyć swoje ulubione dodatki (oprócz sosu czosnkowego). U mnie dosyć obficie, zaczynam od sera żółtego zostawiając około 1/3 na wierzch i tą część dokładam na 5 minut przed końcem pieczenia.

Tak przygotowaną pizzę odstawić na około 10-15 minut, w tym czasie rozgrzać piekarnik do temperatury 210 stopni.

Piec 20-25 minut, do momentu zrumienienia ciasta. Podawać z sosem czosnkowym.

UWAGA: Wyrobione ciasto można do wyrastania włożyć na kilka godzin do lodówki. Po wyjęciu z lodówki ocieplić przez około 20-30 minut (w tym czasie przygotować dodatki) i dalej postępować już tak, jak zwykle czyli rozwałkować, rozsmarować sos i rozłożyć dodatki, odstawić do napuszenia na około 15 minut i upiec :)

 w zaciszu mojej kuchni   w zaciszu mojej kuchni

sobota, 21 września 2013

Pyszny ketchup, kwaśno-słodko-ostry. Stopień pikantności możemy regulować za pomocą pieprzu cayenne. Ja jednak sporo ograniczyłam mając na uwadze dzieci a i tak wyszedł lekko pikantny. Pierwszą porcję użyłam już jako sos pomidorowy do pizzy. Dodałam odrobinę oregano, bazylii i przyprawy do pizzy, wyszło suuuper. Tak się teraz zastanawiam czy dorobić jeszcze jedną taka porcję czy może od razu dwie. Trzeba korzystać dopóki cukinia w atrakcyjnej cenie jeszcze ;) Polecam serdecznie do wypróbowania, jako nieobiektywna wielbicielka cukinii ;)

w zaciszu mojej kuchni

Przepis znalazłam na blogu Majanowe pieczenie.

Składniki: na 6 słoiczków po około 250 ml objętości

  • 1 i 1/2 kg cukinii
  • 1/2 kg cebuli
  • 2 łyżki soli (użyłam morskiej gruboziarnistej)
  • 1 szklanka octu (250 ml)
  • 2 szklanki cukru (440 g)
  • 400 g koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki pieprzu
  • 1/4 łyżeczki pieprzu chili cayenne (można dać więcej, żeby uzyskać bardziej pikantny smak)

Cukinię dokładnie umyć, obrać ze skórki. Jeżeli posiadają gniazda nasienne, wydrążyć za pomocą łyżki. Zetrzeć wraz z cebulą na tarce o dużych oczkach (ja wrzuciłam do malaksera), dodać sól, dokładnie wymieszać. Odstawić na co najmniej 6 godzin, może być na przykład na całą noc (nie odciskać z soku!).

Następnie gotować na małym płomieniu bez przykrycia aż warzywa zmiękną i większość soku odparuje, u mnie trwało to około 1,5 godziny. Mieszać od czasu do czasu, żeby się nie przypaliło. Następnie dodać ocet i cukier, gotować kolejne 20 minut. Następnie dodać koncentrat i przyprawy, gotować kolejne 20 minut. Na koniec całość zblendować na gładką masę i gorącą przełożyć do wyparzonych słoiczków. Pasteryzować około 10 minut, po czym zostawić do góry dnem do całkowitego wystudzenia.

w zaciszu mojej kuchni

 

czwartek, 19 września 2013

Sok jest bardzo klarowny, o idealnej konsystencji i głębokim aromacie i barwie. Przetwory z czarnego bzu zrobiłam głównie z myślą o jesienno-zimowym czasie przeziębień i osłabienia organizmu. Sok z czarnego bzu jest traktowany jako naturalny odpowiednik aspiryny. Ma właściwości przeciwbólowe, moczopędne, lekko przeczyszczające i odtruwające. W czasie przeziębienia stymuluje gruczoły potne do wytężonej pracy, dzięki czemu wpływa na obniżenie gorączki. Sok z czarnego bzu warto stosować nie tylko leczniczo, ale także profilaktycznie – zapobiega drobnym infekcjom i zwalcza wirusy, zanim zdołają się one rozwinąć. Leczy biegunki i oczyszcza organizm ze szkodliwych toksyn i wolnych rodników. Usprawnia proces przemiany materii. Jest to cenne źródło substancji odżywczych: witaminy (A,B1,B2), garbniki, pektyny, kwasy organiczne i sole mineralne.

Warto wiedzieć, iż do przetworów używamy wyłącznie owoców dojrzałych, o ciemnofioletowej, prawie czarnej barwie. Owoce zielone trzeba wyrzucić, są trujące. Surowe owoce także nie nadają się do spożycia ze względu na zawarte w nich sambunigrynę i sambucynę, które w większych ilościach są dla człowieka trujące. Jednak wyższa temperatura: gotowanie czy smażenie bez przykrycia, usuwa ich własności trujące.

w zaciszu mojej kuchni

Inspiracją do zrobienia przetworów z czarnego bzu były dla mnie przepisy z fantastycznego bloga Z kotła Babylucy, za co autorce jeszcze raz serdecznie dziękuję :*

Składniki:

  • 1 kg owoców czarnego bzu, waga po obraniu z łodyg
  • 1 szklanka wody
  • 1/2 kg cukru
  • sok z 1/2 cytryny

Owoce umyć, włożyć do garnka, dodać wodę, całość zagotować. Następnie zmniejszyć płomień i gotować bez przykrycia przez około 30 minut aż owoce zmiękną. Całość przelać przez sito, owoce delikatnie przetrzeć do soku (skórki i pestki wyrzucić).

Sok ponownie zagotować, dodać cukier i sok z cytryny, wymieszać i chwilę gotować aż cukier się rozpuści. Gorący sok przelać do wyparzonych butelek lub słoiczków. Pasteryzować 15 minut. Następnie gorące słoiki odwrócić do góry dnem, zostawić pod przykryciem (np. pod ręcznikiem lub kocem) do całkowitego wystudzenia.

Z podanych proporcji wyszło mi trochę ponad 1 litr soku.

Można stosować jako dodatek do herbaty lub po rozcieńczeniu wodą jako napój.

w zaciszu mojej kuchni

w zaciszu mojej kuchni

Początkowo miała być konfitura z czarnego bzu, którą Babaluca tak kusiła na swoim blogu. W trakcie okazało się, że pestki jednak mi przeszkadzają, więc nastąpiła lekka zmiana planów i tak oto powstał ten przepyszny dżem. W moim domu owoce czarnego bzu pojawiły się po raz pierwszy (na pewno nie ostatni!) i trochę się obawiałam, czy posmakują moim dzieciom. A tu niespodzianka taka, że Syn nie mógł się wprost oderwać. Pod pozorem spróbowania wyżerał łyżeczką prosto z garnka :D Serdecznie polecam! Przepysznie i zdrowo :)

w zaciszu mojej kuchni

Przepis z bloga Every cake you bake.

Składniki:

  • 1 kg owoców czarnego bzu, waga po obraniu z łodyg
  • 1/4 szklanki wody
  • 1 kg jabłek, waga po obraniu i wydrążeniu gniazd nasiennych (u mnie antonówki)
  • 1 kg cukru

Owoce czarnego bzu opłukać, włożyć do garnka, dodać wodę. Całość zagotować, następnie zmniejszyć płomień i gotować bez przykrycia aż owoce zrobią się miękkie a większość płynu odparuje (u mnie około 1,5 godziny). Następnie owoce wraz z pozostałym sokiem przetrzeć przez sito, żeby pozbyć się pestek. Dodać jabłka pokrojone w małą kostkę lub starte na tarce o dużych oczkach. Całość smażyć na małym płomieniu bez przykrycia aż jabłka rozpadną się a masa uzyska odpowiednio gęstą konsystencję dżemu (u mnie łącznie około 2,5 godzin). Pod koniec smażenia dodać cukier.

Poszczególne etapy możemy sobie rozłożyć na 2-3 dni. Za każdym razem zostawiamy garnek z dżemem bez przykrycia do całkowitego wystygnięcia, żeby płyn odparowywał a dżem zgęstniał.

Gorący dżem przełożyć do wyparzonych słoików. Pasteryzować 15 minut. Następnie gorące słoiki odwrócić do góry dnem, zostawić pod przykryciem (np. pod ręcznikiem lub kocem) do całkowitego wystudzenia.

Z podanych proporcji wyszły mi 4 słoiczki o objętości 350 ml i 1 o pojemności 250 ml.

UWAGA: patent na oznakowanie słoiczków podpatrzony u Babylucy. Na talerzyk nalać odrobinę mleka, zamoczyć tył etykiety. Następnie przykleić na słoiczek, suchy i wystudzony (już po etapie pasteryzacji). Żeby naklejki pozbyć się, wystarczy zanurzyć w ciepłej wodzie :) Etykiety wydrukowałam z tej strony.

w zaciszu mojej kuchni

sobota, 07 września 2013

Bardzo smaczne, wilgotne muffinki. Jako dodatek super sprawdziłyby się tutaj również orzechy lub gorzka czekolada :) Polecam!

w zaciszu mojej kuchni

Składniki: na 12 sztuk

  • 3 mocno dojrzałe banany (waga przed obraniem około 500 g)
  • 100 g masła
  • 1/3 szklanki mleka (80 ml)
  • 1/2 szklanki cukru (100 g)
  • 2 jajka
  • 1 i 1/2 szklanki mąki (210 g) dałam pół na pół pszenną i orkiszową
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • duża szczypta gałki muszkatołowej
  • 1/2 szklanki rodzynek (około 80 g)

Banany obrać ze skórki, rozgnieść widelcem na papkę, przełożyć do rondelka. Dodać masło pokrojone na mniejsze kawałki, mleko oraz cukier. Podgrzewać na małym płomieniu do momentu aż masło i cukier rozpuszczą się. Odstawić do przestudzenia (może być lekko ciepłe). Następnie dodać jajka, dokładnie wymieszać na jednolitą masę.

Mąkę przesiać przez sito wraz z proszkiem dopieczenia, sodą oraz gałką muszkatołową, dokładnie wymieszać. Następnie dodać masę bananową oraz rodzynki, niedbale wymieszać. Kilka obrotów widelca wystarczy, mogą być grudki.

Formę do muffinek wyłożyć papilotkami lub wysmarować masłem. Nałożyć ciasto do 3/4 wysokości foremki. Piec w temperaturze 180 stopni przez około 20-25 minut.

w zaciszu mojej kuchni

 
1 , 2