O autorze
odwiedzin: kontakt:ane_ko@wp.pl
niedziela, 06 października 2013

Kolejne ciacho z dynią, ale tym razem nie z użyciem puree, ale z surową startą dynią. Dzięki dodatkowi orzechów i mąki orkiszowej dominującym smakiem jest orzechowy. W pierwszy dzień puszyste i delikatne. Na następny dzień nabiera wilgoci od dyni. Długo zachowuje świeżość. Polecam :)

w zaciszu mojej kuchni

Przepis własny.

Składniki:

  • 3 jajka
  • 3/4 szklanki cukru (200 g)
  • 1 niepełna szklanka oleju (200 ml), użyłam słonecznikowego
  • 1 i 1/2 szklanki mąki orkiszowej (180 g)
  • 1 szklanka mąki pszennej (140 g)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1 lekko czubata łyżeczka cynamonu
  • 1/4 łyżeczki imbiru
  • 2 szklanki dyni, startej na dużych oczkach lub posiekanej w malakserze (waga po obraniu około 350 g)
  • 1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich
  • 1/2 szklanki żurawiny

Jajka ubić wraz z cukrem na najwyższych obrotach miksera na jasną i puszystą masę (kilka minut). Następnie zmniejszyć obroty na mniejsze i wolnym strumieniem wlewać olej, zmiksować do połączenia się składników. Mąki przesiać przez sito wraz z proszkiem do pieczenia, sodą, cynamonem i imbirem, wymieszać. Dodawać partiami do ciasta, zmiksować do połączenia się składników. Na koniec dodać startą dynię i bakalie, wymieszać dokładnie drewnianą łyżką.

Ciasto wyłożyć do formy (u mnie keksówka o wymiarach 9x33 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 180 stopni przez około 45 minut, do tzw. 'suchego patyczka'.

Jeszcze ciepłe ciasto można udekorować lukrem, chociaż nie jest to niezbędne ;)

Składniki na lukier:

  • 1/2 szklanki cukru pudru (90 g)
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 2-3 łyżeczki gorącej wody

Cukier puder przesiać przez sito do miseczki. Dodać sok z cytryny a następnie powoli dolewać gorącą wodę i ucierać grzbietem łyżki aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Jeżeli lukier wyjdzie nam za rzadki, dosypać cukru pudru.

w zaciszu mojej kuchni

sobota, 05 października 2013

Puree z dyni, niezwykle przydatne przy różnego rodzaju wypiekach i nie tylko. Możemy zrobić na kilka sposobów i wybrać najwygodniejszy dla siebie :)

1. Ugotować na parze - mój ulubiony

Obraną dynię pokroić w dużą kostkę, umieścić w garnku do gotowania na parze. Gotować pod przykryciem, około 15 minut. Widelcem sprawdzić czy jest już miękka. Jeżeli można łatwo rozgnieść na papkę to znacz, że gotowa.

w zaciszu mojej kuchni

2. Ugotować w garnku

Obraną dynię pokroić w małą kostkę lub zetrzeć na tarce. Umieścić w garnku, podlać niewielką ilością wody. Gotować bez przykrycia na małym płomieniu, często mieszając, żeby się nie przypaliła - około 20-30 minut, do miękkości. Rozgnieść widelcem na papkę lub zblendować (przy większej ilości).

w zaciszu mojej kuchni

3. Upiec w piekarniku

Obraną dynię pokroić w dużą kostkę. Umieścić w naczyniu żaroodpornym lub na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni. Piec do miękkości, około 30-40 minut. Rozgnieść widelcem na papkę lub zblendować (przy większej ilości).

w zaciszu mojej kuchni

Gotowe puree można przechowywać kilka dni w lodówce. Można też zamrozić lub włożyć do słoiczków i zapasteryzować - najlepiej w niezbyt dużych porcjach, po 200-250 g. Ja zapasy puree mrożę w kubeczkach po jogurcie.

piątek, 04 października 2013

Naleśniki z tego przepisu wychodzą cieniusieńkie, mięciutkie, delikatne. W smaku maślane i aksamitne, znikają w tempie ekspresowym, nie są zapychające. Smażymy bez tłuszczu na patelni teflonowej lub ceramicznej, nie ma problemu z przewracaniem na drugą stronę. Super zwijają się, nie krusząc i nie łamiąc przy tym, bardzo elastyczne i podatne na formowanie. Myślę, że idealnie nadawałyby się do krokietów, jak również do innego nadzienia słodkiego bądź wytrawnego. Na razie przez jakiś czas stają się naszym nr 1 :D Polecam serdecznie!

w zaciszu mojej kuchni

Przepis na CinCin podała Liska, u mnie lekko zmodyfikowana wersja.

Składniki: na około 20 cienkich naleśników o średnicy 20-21 cm

  • 2 i 1/4 szklanki mąki pszennej (315 g)
  • duża szczypta soli
  • 3 szklanki mleka (750 ml)
  • 4 jajka
  • 50 g masła, roztopionego i przestudzonego

Mąkę przesiać do miski, dodać resztę składników. Następnie dokładnie wymieszać na gładką i jednolitą masę bez grudek (będzie dużo rzadsza od typowego ciasta naleśnikowego). Ja mieszam metalową rózgą, można też mikserem.

Na rozgrzaną, suchą patelnię teflonową bądź ceramiczną nakładać cienką warstwę ciasta. Smażyć krótko na złoty kolor z obu stron, po około 1 minucie lub nawet trochę krócej w zupełności wystarcza.

Podawać na ciepło lub na zimno ze słodkimi lub wytrawnymi dodatkami. U mnie z konfiturą :)

w zaciszu mojej kuchni

czwartek, 03 października 2013

w zaciszu mojej kuchni

Składniki:

  • 500 g grzybów leśnych (np. podgrzybki, borowiki; u mnie maślaki)
  • 1 duża cebula
  • 1 łyżka masła
  • 1 szklanka gęstej kwaśnej śmietany 18% (około 250 g)
  • 2 łyżki gorącej wody
  • 2 łyżki natki pietruszki
  • sól, pieprz

Grzyby oczyścić (maślaki obrać ze skórki), opłukać pod bieżącą wodą, pokroić w grubsze plastry. Cebulę drobno posiekać, zeszklić na maśle. Następnie dodać grzyby, smażyć do momentu aż woda odparuje a grzyby zaczną się rumienić (u mnie około 20 minut). Od czasu do czasu mieszać, żeby się nie przypaliło. Na koniec posolić.

Do śmietany wlać odrobinę gorącej wody, wymieszać. Dodać do grzybów, całość smażyć aż osiągnie odpowiednią gęstość (u mnie około 5 minut). Następnie zestawić z płomienia, dodać natkę pietruszki i doprawić solą i pieprzem.

Tagi: grzyby
12:45, anetin , sosy
Link Komentarze (2) »
środa, 02 października 2013

Nie ma to, jak w środku zimy prawdziwa pomidorowa z prawdziwych pomidorów, polskich, dojrzewających w słońcu :) Po to właśnie ten przecier :) Jest też świetną bazą do sosu pomidorowego.

w zaciszu mojej kuchni

Składniki:

  • pomidory (u mnie odmiana lima)
  • sól morska (1/2 łyżeczki na 1 kilogram pomidorów)

Pomidory (ze skórką) pokroić na mniejsze kawałki, wrzucić do dużego garnka, zblendować. Zagotować i na małym płomieniu smażyć bez przykrycia aż większość płynu odparuje (u mnie około 1 godziny). Od czasu do czasu zamieszać, żeby się nie przypaliło. Następnie całość przetrzeć przez sito, skórki i pestki wyrzucić. Pozostały sos pomidorowy gotować na małym płomieniu, bez przykrycia aż osiągnie odpowiadającą nam konsystencję/gęstość (u mnie około 20 minut). Na koniec posolić.

Gotowy, gorący przecier pomidorowy przelać do suchych, wyparzonych słoiczków, dokładnie zakręcić. Zapasteryzować: 15 minut mniejsze słoiczki, 20 minut większe. Gorące słoiki odwrócić do góry dnem, przykryć ręcznikiem i tak zostawić do całkowitego wystudzenia.

 

Pierwszy raz zrobiłam takie pomidorki, jestem bardzo ciekawa jak smakują, ale o tym napiszę po degustacji, za jakiś czas ;)

w zaciszu mojej kuchni

Bazowałam głównie na przepisie Olgi Smile, ale lekko zmodyfikowałam pod swój gust.

Składniki:

  • 3 kg pomidorów, podłużnych, niezbyt dużych, mięsistych (u mnie lima)
  • sól morska
  • 3/4 łyżeczki bazylii
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 spora szczypta tymianku
  • 2 łyżeczki octu
  • 2-3 ząbki czosnku
  • oliwa lub olej

Pomidory przeciąć na połówki, łyżką wydrążyć środek z pestkami i sokiem (można wykorzystać do zupy lub na przecier pomidorowy). Wydrążone połówki pomidorów ułożyć ciasno jeden przy drugim na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, rozcięciem do góry. Oprószyć solą morską. Suszyć w piekarniku w temperaturze około 80-90 stopni przy lekko uchylonych drzwiczkach piekarnika, żeby wilgoć mogła odparować.

Czas suszenia zależy od rodzaju i wielkości pomidorów. Pomidory powinny mieć mocno pomarszczoną skórkę a środek powinien być całkowicie suchy, ale wciąż elastyczny (nie mogą być wysuszone na wiór). U mnie trwało to około 8 godzin. Suszenie można rozłożyć na 2-3 dni.

Wysuszone i wystudzone pomidory przełożyć do miski, dodać zioła i ocet, delikatnie wymieszać (najlepiej potrząsając miską). Ułożyć w suchych, wyparzonych słoiczkach do 3/4 wysokości słoika. Do każdego słoiczka wrzucić po 1 ząbku czosnku, pokrojonego w plasterki. Zalać gorącą oliwą lub olejem. Słoiczki odwrócić do góry dnem, przykryć ręcznikiem i tak zostawić do wystudzenia.

Gotowe do zjedzenia są już na drugi dzień, kiedy lej wystygnie, ale warto poczekać 1-2 tygodnie, żeby smaki i aromaty 'przegryzły się'.

Z podanych proporcji wyszły mi 3 słoiczki po około 300 ml objętości.

wtorek, 01 października 2013

Frytki wychodzą bardzo aromatyczne. Nie są co prawda tak chrupiące, jak te smażone na głębokim oleju, ale za to dużo bardziej zdrowsze, no i kaloryczność też znacznie spada :) Polecam serdecznie!

w zaciszu mojej kuchni

Składniki: na 1 dużą blachę z piekarnika

  • około 700-800 g ziemniaków 
  • 3 łyżki oleju
  • 1/2 łyżeczki oregano
  • 1/4 łyżeczki bazylii
  • 1/4 łyżeczki czosnku granulowanego
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • szczypta pieprzu chili cayenne
  • 1/4 łyżeczki przyprawa do gyrosa (opcjonalnie)
  • 1/4 łyżeczki soli (u mnie morska gruboziarnista)

Ziemniaki obrać, umyć, pokroić w plastry a następnie w cienkie(!) frytki.

Olej wymieszać z przyprawami, polać frytki, dokładnie wymieszać.

Dużą blachę piekarnikową wyłożyć papierem do pieczenia. Równomiernie rozłożyć frytki. Piec w temperaturze 220 stopni przez około 40-50 minut, do zezłocenia. W połowie pieczenia frytki przemieszać łopatką.

Pyszne z ketchupem, ulubionymi dipami lub jako dodatek do dań.

w zaciszu mojej kuchni

sobota, 28 września 2013

Bardzo smaczne placuszki. Podajemy koniecznie z ulubionym sosem, dipem lub ketchupem. Znikały wprost z patelni tak szybko, że nie nadążyłam z liczeniem, ale myślę, że wyszło ich około 20 sztuk :)

w zaciszu mojej kuchni

Składniki:

  • około 600 g dyni (waga po obraniu)
  • 150 g żółtego sera
  • 1 cebula
  • 1 duży ząbek czosnku
  • pęczek natki pietruszki
  • 2 jajka
  • 6 łyżek mąki
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki imbiru
  • duża szczypta pieprzu chili cayenne
  • szczypta pieprzu
  • olej do smażenia

Dynię, żółty ser i marchew zetrzeć na tarce o dużych oczkach a cebulę, czosnek i natkę pietruszki drobno posiekać (ja posiekałam wszystko w malakserze). Następnie dodać jajka, mąkę oraz przyprawy, wymieszać łyżką na jednolitą masę.

Na patelni rozgrzać niewielką ilość oleju. Nakładać małe porcje ciasta, które formować w okrągły, niezbyt gruby placuszek. 1 łyżka ciasta = 1 placuszek. Smażyć na rumiano z obydwu stron.

Mąż i ja zjedliśmy z sosem czosnkowym, Syn z ketchupem a Córka odmówiła współpracy ;)

 w zaciszu mojej kuchni   w zaciszu mojej kuchni

w zaciszu mojej kuchni

Ogromne bogactwo kryją w sobie nasiona dyni. Każde z nich to istny skarb substancji biologicznych. W 45% składają się z wysokowartościowych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, niezbędnych do oddychania komórkowego, budowy ścian komórkowych, transportu cholesterolu, czynności gruczołów, dla skóry i błon śluzowych. Pestki dyni wspierają bezpośrednio witaminę D w procesie przemiany wapniowej, pomagają w przetworzeniu zawartych w dyni karotenów w cenną witaminę A. Nasiona dyni zawierają poza tym mnóstwo kwasów nukleinowych, które odmładzają i naprawiają komórki organizmu, zapewniają ich zdrowszy wzrost.

Lecznicze właściwości dyni:
- wzmacnia układ odpornościowy
- pobudza trawienie i odtruwa jelita
- zaopatruje organizm w witaminę D
- pomaga zredukować tkankę tłuszczową
- obniża poziom tłuszczów we krwi, odciąża trzustkę
- wzmacnia osłonki włókien nerwowych, działa uspokajająco
- działa moczopędnie, pomaga w dolegliwościach nerek i gruczołu krokowego 

w zaciszu mojej kuchni

Serdecznie polecam do podjadania. Można też posypać wierzch bułek lub chleba :)

Pestki oddzielić od miąższu i dokładnie umyć pod bieżącą wodą. Rozłożyć na papierze, zostawić do wyschnięcia. Następnie zdjąć z pestek zewnętrzną warstwę (łuskę) i ponownie rozłożyć na papierze, zostawić do wysuszenia.

Wysuszone pestki przełożyć do papierowej torebki lub wiklinowego koszyczka.

piątek, 27 września 2013

Niezwykle puszysty i mięciutki bułko-chlebek. Na prawdę ciężko się od niego oderwać. Fakt, że ze spaceru z dziećmi wróciłam bardzo głodna, ale dawno już nie zjadłam tyle chleba na jeden raz ;) Bardzo mnie korciło, żeby zrezygnować ze skórki cytrynowej, ale na szczęście zdołałam się powstrzymać i nie żałuję. Nie jest ona mocno wyczuwalna a nadaje fajny, ciekawy posmak. Ciasto bardzo przyjemne w wyrabianiu, niezbyt klejące. Można uformować w małe bułeczki lub w dowolne kształty, z ciastem fajnie się pracuje. Polecam :)

w zaciszu mojej kuchni

Inspiracją był przepis z bloga MojeTwojePrzetwory, podaję lekko zmodyfikowaną wersję.

Składniki:

  • 1 szklanka puree z dyni (250 g surowej dyni - waga po obraniu)
  • 3 i 1/2 szklanki mąki pszennej (500 g), dałam 300 g mąki pszennej i 200 g mąki orkiszowej z pełnego ziarna
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 1/2 szklanki ciepłego mleka (125 ml)
  • 15 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki cukru
  • 30 g masła, roztopionego
  • 1/4 łyżeczki skórki cytrynowej (skórka starta na małych oczkach z połowy małej cytryny)

dodatkowo:

  • 20 g masła, roztopionego (do wysmarowania formy i wierzchu bochenka)
  • otręby pszenne do wysypania formy

Jeżeli nie mamy puree z dyni w zapasach, to najlepiej zacząć przygotowanie od niego właśnie, żeby zdążyło trochę przestygnąć. Dla mnie najprostszym i najszybszym sposobem jest ugotowanie pokrojonej w kostkę dyni na parze (około 15 minut) a następnie dokładne rozgniecenie widelcem. Można także ugotować w rondlu z małą ilością wody lub upiec w piekarniku.

Mąkę przesiać przez sito, dodać sól, wymieszać. Na środku zrobić dołek, do którego wlać ciepłe mleko, pokruszyć drożdże oraz dodać cukier. Zawartość dołka delikatnie wymieszać, wierzch posypać odrobiną mąki. Odstawić na około 15 minut, aż drożdże 'ruszą' a zaczyn wyrośnie.

Następnie dodać przestudzone puree z dyni i skórkę cytrynową, wymieszać łyżką. Ciasto przełożyć na blat, wyrabiać aż będzie gładkie, miękkie i elastyczne (około 5-10 minut). Na koniec uformować w kulę, przełożyć do czystej miski. Odstawić pod przykryciem na około 1-1,5 godziny do wyrośnięcia (powinno co najmniej podwoić swoją objętość).

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na blat, krótko wyrobić. Przełożyć do keksówki (u mnie o wymiarach 9x27 cm) wysmarowanej masłem i wysypanej otrębami. Odłożyć pod przykryciem do ponownego wyrośnięcia (na około 30-45 minut).

Przed pieczeniem wierzch bochenka posmarować delikatnie masłem. Piec w temperaturze 200 stopni przez około 30 minut.

w zaciszu mojej kuchni

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23